Usłyszałem dzisiaj w radio audycję polityczną do której zaproszono niejakiego Millera. Nie będę tutaj jej streszczał, podam tylko niektóre przemyślenia z nią związane.

Miller jak to Miller, cwany lis, zna się nieźle na strategiach politycznych (choć trzeba przyznać, że jego ostatnia wolta z Samoobroną nieszczególnie mu wyszła), w związku z czym parę rzeczy ocenił trafnie. Jarosław Kaczyński nie jest liderem zdolnym wygrać w najbliższym czasie, dlatego pojawia się pytanie o przywództwo w PiS i sposób jego ewentualnej zmiany. Ostatnie roszady w szefostwie partii wyraźnie wskazują, że Kaczyński czuje napięcie związane ze swoją osobą. 

               Zgadzam się z krytykami zbyt emocjonalnego tonu PiS w ostatnim czasie oraz niekoniecznie trafnych wyborów personalnych (ostatnio do komisji mającej zbadać tragedię smoleńską). Z drugiej strony nie widzę dla siebie politycznej alternatywy. W związku z tym mam propozycję – należy szukać w PiS przyszłych liderów (Legutko?), zdolnych do atrakcyjnego zaprezentowania partii oraz włączenia prawicowej młodzieży do bieżącej polityki. Kaczyński może być wehikułem pojawienia się takiego nowego lidera, jeśli jego ambicja mu na to pozwoli.

               Żyjemy w wolnej Polsce, to jest nasz kraj, a nie jakaś Ameryka czy Unia Europejska, której reguły rządzenia są trudne i mało nam znane. Mimo to wciąż starają się nami rządzić ludzie tacy jak Leszek Miller i jemu podobni. Najwyższy czas zatem się zmobilizować i naciskać na partię, by kolejne posunięcia były bardziej skuteczne.

             Być może powinna powstać jakaś nowa frakcja młodych w PiS? W każdym razie w obecnej strukturze trudno szukać nadziei na lepszą przyszłość.

Marek Przychodzeń